Wakacyjnie na 3K – 19-21.08.2020

W przedostatni weekend sierpnia wraz z synem wybraliśmy się na ostatnią zasiadkę przed rozpoczęciem roku szkolnego. Po raz kolejny wyjazd potraktowany był jako rozrywka i możliwość obcowania z naturą dla młodego adepta karpiowej pasji.

W przypadku rodzinnych wyjazdów, przy wyborze łowiska oraz stanowiska duże znaczenie ma zaplecze sanitarne występujące nad wodą. I tak tez było w tym przypadku.

Po przygotowaniu niezbędnego sprzętu przystąpiliśmy do typowania miejsc w których warto postawić zestawy oraz przystąpić do nęcenia. I tak tez się stało, trzy miejsca o różnej specyfice: płytko przy brzegu, na 3 m górce oraz w najgłębszym miejscu stanowiska.

W między czasie syn otwiera Tymbarka, a pod kapslem tajemniczy napis „Zdążymy”. Jego słów nie zapomnę chyba nigdy: „Tato nie rozumiem ” Zdążymy” ale o co chodzi”.

Odpowiedziałem:  może „Zdążymy” złowić dużą rybę” ( w tym miejscu śmiech).

Niestety w pierwszej dobie tracimy dwie ryby na podwodnych zaczepach z miejsca pod brzegiem w związku z czym postanawiam na noc jeden zestaw umieścić na górce.

Po spokojnej nocy po porannym przewiezieniu zestawów następuje opad hangera co świadczy iż może to być branie amura, po po kilku minutowym holu pozostaje potwierdzone piękną ryba na macie. W ciągu dnia następuje również branie z górki, tym razem jest to karpik.

Przez pozostała część dnia nie mamy już kontaktu z rybą co skłoniło mnie do postawienia jednego zestawu na noc w trzecim typowanym miejscu.

Po kilku godzinach wybudza mnie dźwięk centralki, a po kolejnym holu na macie ląduje 10 kg karp. Krótka sesja zdjęciowa i zestaw wraca w to samo miejsce. Około 24.00 kolejna pobudka, tym razem walka jest wyraźnie cięższa nić poprzednio, a przy podebraniu w ciemności nic nie zwiastuje iż w podbieraku znajduje się ponad 20 kg karp. Dopiero w macie widzę znanego mi karpia – tak to karp którego miałem w 2018 r, wówczas jego waga wynosiła 19,2 kg, a ile ma teraz ?

Waga pokazuje 20,400 kg wielka radość, udało się w tym sezonie złowić karpia 20+.

Kolejna krótka sesja zdjęciowa, i zestaw trafia po raz trzeci w to samo miejsce. Po niespełna godzinie, centralka wydaje kolejne dźwięki. Kompletnie zaspany zacinam i mam kontakt z rybą. Tym razem na macie ląduje pełno łuski karp o masie 12,2 kg.

Kilka godzin snu, o świcie kolejna pobudka dźwiękiem centralki, wyczerpujący hol i kolejna ryba. Tym razem piękne łuski karpia przykuwają uwagę, a waga wskazuje równe 15 kg.

Na koniec zasiadki jednoznacznie stwierdziliśmy, że słowa spod kapsla się potwierdziły. Zdążyliśmy złowić wielką rybę.

P.S.

Syn przynosi mi szczęście. Poprzednim razem na męskim wyjeździe brakło 500 g do 20+.