Mikołajki na 3K – 7-8.12.2018

Grudzień z pewnością wielu osobom kojarzy się ze sportem, ale nie jest nim wędkarstwo. Gdy większość wędkarzy już dawno wyczyściła i spakowała swój sprzęt na zasłużony zimowy odpoczynek część z Nas wciąż ugania się w poszukiwaniu karpi.

Od kilku sezonów dzięki łaskawości natury sezon na karpie znacząco się wydłuża. Tak też jest i w tym roku bo temperatury (również w nocy) sięgają kilku kresek powyżej zera.

Zachęcony aurą również postanowiłem spędzić dobę na poszukiwaniu karpi. Niewielka presja wędkarska i przede wszystkim cisza pozytywnie nastraja do wypoczynku nad wodą.

W tym miejscu muszę zaznaczyć aby każdy z Nas przede wszystkim zadbał o zdrowie i bezpieczeństwo. Niejednokrotnie używamy piecyków do ogrzewania dlatego pamiętajmy o stosowaniu czujników czadu i gazu w namiotach.

Na łowisku pojawiłem się w piątkowe popołudnie, a do zachodu pozostała tylko godzina w związku z czym rozpakowywanie odbyło się w ekspresowym tempie. Szybkie rozbijanie namiotu, przygotowanie legowiska i zestawów. Łowienie z rzutu z punktowym nęceniem miało przynieść oczekiwany efekt.

Około 22.00 ze snu wyrywa mnie dźwięk centralki. Zaspany wyskakuję z namiotu, zacinam i mam pierwszy kontakt z rybą. Niestety po chwili czuję potężny opór, a ryba jakby stoi w miejscu. Zaczep nie pozwala na dalszy hol, a w efekcie tracę karpia.

Przerzucenie zestawu i tak mija kolejne dwadzieścia godzin bez piknięcia. No cóż taki urok zimy, sporadyczne żerowanie i chimeryczne zachowanie ciepłolubnych karpi pokonuje instynkt „łowcy”.