10-12.07.2015 – „Karp Power” podejście nr 2

Zachęceni dobrym wynikiem na  Karp Power, wybraliśmy się na to łowisko z dwu dobową wizytą.

Udało się nam zarezerwować stanowisko nr, 7 na którym ostatnio łowił Misiek.

Piątek godzina 4.45 Spakowani ruszamy w stronę Bobrowników Wielkich. Przed szóstą jesteśmy na łowisku są tam już inni wędkarze i znajomi, z którymi rozmawialiśmy będąc pierwszy raz.

Z informacji, które otrzymaliśmy od innych wędkujących wynikało że nie ma szału, ale coś tam ryby biorą.

Jesteśmy na miejscu, zaczyna się rozpakowywanie sprzętu i odwieczny dylemat, którą stronę wybieramy. Ostatecznie Misiek łowił w miejscach, co ostatnio a ja na granicy stanowiska pod drugim brzegiem.

Taktyka nęcenia ta sama, co ostatnim razem, czyli lekkie nęcenie ziarnem, peletem i paroma kulkami.

Zestawy gotowe do wywożenia. Gdy  znienacka nadszedł mocny wiatr, który bardzo  utrudniał nam wywożenie zestawów. Do końca dnia nie było brań, a zestawy cały dzień przeleżały w tym samym miejscu.

Wieczorem się uspokoiło i mogliśmy spokojnie wywieź zestawy, nęcąc je punktowo. Przygotowani do nocki oczekiwaliśmy na brania. Około godziny 24-tej poszliśmy spać, długo jednak nie pospaliśmy,gdyż przed drugą w nocy obudził nas sygnalizator Miśka.

Po krótkim holu w podbieraku znalazł sie 6 kilowy karp pełno łuski.

Do rana nic więcej się nie działo.

Ranek przywitał nas kolejnym dniem silnego wiatru, nie poddając sie próbowaliśmy kłaść zestawy w rożnych miejscach i głębokościach, niestety nic to nie dało.

Schemat co dzień wcześniej, wieczorem zero wiatru, zmiana była tylko taka, że więcej donęciliśmy na noc.

Z braku brań poszliśmy spać wcześniej.

Przed czwartą rano obudził mnie pojedynczy pisk sygnalizatora, wyszedłem z namiotu zobaczyć, co sie dzieje i podchodząc do wędek usłyszałem kolejne piszczenie sygnalizatora, natychmiastowe zacięcie i jak by nic nie było, kilkanaście ruchów korbka totalnego luzu. W momencie gdy pomyślałem że nic tam nie ma poczułem spory opór.

Do brzegu ryba szła spokojnie, gdy tylko poczuła płytszą wodę zaczęła się zabawa. Chwile mi zajęło żeby zobaczyć, z kim walczę, moim przeciwnikiem okazał sie amur do latarki nie wydawał się wielki, ale cały czas zastanawiało mnie że ma tyle mocy po ok 20 minutach zaparkował w podbieraku i tam dopiero stwierdziłem że wcale taki mały nie jest.

Kładę go na matę i budzę Miska żeby mi zrobił foty, zaspany Misiek opornie podchodził do maty, ale jak zobaczył amura cytuje ” no, no, całkiem, całkiem”.

W czasie obracania amura do zdjęcia zaliczyłem od niego cios poniżej pasa:) chwilkę mi zajęło zanim zrobiłem fotę, bo cios z jego ogona był potężny.

Pierwszy raz coś takiego mi sie przytrafiło i mam nadzieje że się nie powtórzy.

Amur ważył 15 kilogramów i jest to jak dotąd moja największa ryba i największy amur… Aha zapomniałem wspomnieć ze wypiął sie w podbieraku i miał jeszcze jakiś zerwany przypon

Prawdopodobnie kolegów ze stanowiska nr, 4 którzy ok 11 zerwali podobna rybę.

Pozdrawiam wszystkich łowiących na Karp Power i właścicieli łowiska, którzy profesjonalnie podeszli do organizacji tej wody.

 

Daniel BOBIK Słowik