Jesienne karpiowanie – 29-31.10.2017

Na ostatnią wspólną w tym sezonie zasiadkę z Bobikiem wybraliśmy łowisko w Brzeźnicy choć początkowo plany były całkowicie inne.

Zupełna ignorancja ze strony opiekuna łowiska Starorzeka (nie odbieranie telefonu, brak odpowiedzi na e-mail) zweryfikowała Nasze plany zakończenia sezonu na nieznanej wodzie. Jako, że było już dość późno na kolejne p

rzemyślenia, postanowiliśmy odkryć trochę znaną wodę w nieznanej dotychczas jesiennej scenerii.

Wybrane stanowiska zapewniały Nam w jakimś stopniu ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi – deszcz, śnieg, grad, przymrozek i orkan „Grzegorz”. Porywy wiatru mobilizowały Nas dosłownie do podtrzymywania namiotów od wewnątrz – ale czego to karpiarz nie zrobi dla spełniania własnej pasji.

Obrana taktyka na pierwszą dobę pozwoliła Nam zweryfikować schemat połowu, a także wykorzystać kilka hektarów wody dostępnej tylko dla Nas – jak się później okazało z pozytywnymi wynikami.

Zaczęło się od brania (ok. 6 kg) karpia pełnołuskiego już kilka godzin od wywózki co zwiastowało kolejne emocje. I tak wieczorową herbatkę przerwał kolejny odjazd tym razem u Bobika – karp 9.2 kg. Później noc minęła spokojnie, a kolejny dzień oprócz fatalnych warunków pogodowych przyniósł  kolejne trzy karpie o niemalże identycznej masie 7 kg.  Kolejna noc okazała się kluczową dla tego wyjazdu, a spokojny sen został przerwany braniem u Bobika, po ciężkiej walce w prawie zimowych warunkach na macie zameldował się karp o masie 14.8 kg. Około 3 nad ranem Bobik ma przyjemność stoczyć kolejne dwa hole – tym razem z jesiotrami.

Tak spędzając czas dotrwaliśmy do ostatnich godzin spędzonych nad wodą. O poranku delektując sie wschodzącym słońcem usłyszałem dźwięk dochodzący z mojego sygnalizatora. Tym razem zestawem zainteresował się pierwszy w mojej karierze jesiotr.

Tuż przed odjazdem podczas wizyty właściciela łowiska, niemalże „rzutem na taśmę” Bobik ma odjazd, który zakończył sesją z kolejnym, być może ostatnim w tym sezonie karpiem (ok. 7 kg)

 

Misiek