Front nad 3K – 10-12.08.2018

Kolejny długo oczekiwany wspólny wyjazd na 3K rozpoczęliśmy zupełnie nieoczekiwanie potężną burzą. Dojeżdżając nad łowisko zauważyliśmy nadciągający w Naszą stronę front burzowy w związku z czym zostaliśmy zmuszeni zmienić kolejność planowanych czynności.

I tak w pierwszej kolejności w zaledwie kilkanaście minut postawiliśmy Nasze wędkarskie domki (czyt. namioty). Jak się okazało była to słuszna decyzja. W zaledwie kilka minut przeżyliśmy coś jak dotąd niespotykanego – burza z olbrzymimi wyładowaniami i porywami wiatru osiągającymi kilkadziesiąt km/h. W pewnym momencie pozostało Nam trzymać namioty i obserwować spadające konary.

Ale później było już tylko lepiej …

Po raz pierwszy postanowiliśmy spróbować sił na „małym zbiorniku” dając sobie jednak „furtkę” aby nie wrócić o kiju. Dotąd nie znana Nam woda jak zawsze napawała optymizmem, a opowieści dodawały emocji jakie mogły sprawić pływające tam karpie i amury. I tak każdy z Nas łowił po jednej dobie na małym i dużym zbiorniku.

Po kilkudziesięciu minutach grozy w ulewnym deszczu wytypowaliśmy miejscówki. Wyrzuciliśmy zestawy, a wówczas pozostało tylko oczekiwać pierwszego brania. Jak to bywa na rybach czas ten spędziliśmy na pogaduszkach „o wszystkim i niczym”.

Przez dwie doby wyciągnęliśmy kilkadziesiąt kilogramów karpi w przedziale 3 do 10 kg. Wszystkie ryby były łowione na mniejszym zbiorniku. Z dużego zbiornika doczekaliśmy się tylko jednego brania.

Mimo połowu mniejszych ryb postanowiliśmy w niedługim czasie powtórzyć zasiadkę na małym zbiorniku w poszukiwaniu dużych ryb.