3K – 9-11.06.2017

Krótką zasiadkę rozpocząłem piątkowego popołudnia. Plan zakładał próbę zmierzenia się z amurami oraz przetestowania nowych smaków na tej wodzie.

Po rozpakowaniu zestawy wylądowały na głębokości 4-5 m i niespełna godzinę później zameldował się karpik o masie 5,6 kg. I tak mijał wieczór, a później noc którą to przerwał dźwięk sygnalizatora (03:00) gdzie po dłuższej walce na macie wylądował kolejny karp – 12,8 kg.

Przez cały dzień wygrzewając się w promieniach słońca próbowałem swoich sił na popularną ostatnio metodę – Zig Rig która to nie przyniosła oczekiwanego efektu.

Popołudniowy powrót do klasyki dał kolejnego karpia (6,5 kg), a noc minęła bez „pika”.

Poranna zmiana przynęt i w samo południe odjazd zakończony sesją z 10,2 kg karpiem. Przewiezienie zestawów o oczekiwanie.

Kolacja zostaje przerwana energicznym wysuwaniem żyłki z kołowrotka i piskiem sygnalizatora. Rozpoczyna sie kolejny ciężki hol (ze względu na warunki pod wodą), a po kilkunastu minutach w dłoniach trzymam 13,2 kg pęknie ubarwionego golasa.

Szybka wywózka przed zmierzchem i „przerwa” na mecz 🙂 (sąsiedzi mieli przenośny TV).

Nocny sen po raz kolejny zostaje przerwany, a świst wysuwanej żyłki zwiastował kolejna piękna rybę na haku. Kolejny męczący hol i dawka adrenaliny wybiły mnie ze snu. Wskazówka wagi przesuwa się na magiczną granicę 15,5 kg.

Idealne zakończenie zasiadki.

Misiek